![]() |
||||
To sem ja! ^.^ Ulub mnie *Ilu tu było przed Tobą**Mój portret życiowy*O mnie*Księga?! o_O*Księga Gości*Lubię Cię?**Echhh... Było - minęło*2005styczeń (4) luty (3) marzec (3) kwiecień (2) maj (1) lipiec (1) wrzesień (1) grudzień (1) 2006 luty (1) maj (1) lipiec (1) październik (1) 2007 styczeń (1) luty (1) marzec (2) maj (1) lipiec (1) wrzesień (1) grudzień (1) 2008 luty (1) maj (1) lipiec (1) Szablon wykonała Kitty tylko dla kochanego Onii. |
Tytuł: bu!
Kiedy:środa, 30 lipica 2008 Czas: 00:37:12 komentarze [0] i koniec. Tytuł: o.O Kiedy:piątek, 9 maja 2008 Czas: 20:03:12 komentarze [1] i tyle. bo mnie usunąć chcieli. Tytuł: x Kiedy:piątek, 15 lutego 2008 Czas: 20:44:59 komentarze [0] cholera.! Tytuł: bo. Kiedy:sobota, 1 grudnia 2007 Czas: 17:14:52 komentarze [1] jest dziwnie. i mnie porzucili. mama kawałek notki. ech. znowu. Tytuł: Beszczele, naprawde, to się głowy nie trzyma! Kiedy:niedziela, 16 września 2007 Czas: 20:54:56 komentarze [2] Znowu mnie porzucili! -.-' Notka jest w trakcie tworzenia. Mam narazie... em... e... 0,5 strony Worda? xD Tytuł: e... Wakejszyn Kiedy:poniedziałek, 2 lipica 2007 Czas: 19:07:44 komentarze [4] A więc moi mili. Z okazji wakacj...[R; Nie stresujcie się, notki i tak nie ma. -.-'] em. no tak, nie ma. W czwartek wyjeżdżam do sierpnia, ale! I tu Was zaskoczę będę miał nowego kompa i będę nad jeziorem miał mnóóóóóóstwo czasu żeby móc pisać notkę/notki, bo nie będzie neta. xD Więc, paa? ;* Tytuł: phi Kiedy:czwartek, 10 maja 2007 Czas: 20:57:26 komentarze [3] Beszczele! Zabrali mi bloga... -.- Tytuł: Pochwała... Kiedy:sobota, 24 marca 2007 Czas: 21:03:48 komentarze [8] Wiecie. Ja tak tylko pochwalić się chciałem... xP Mam DeviantArta! ^^ Oto adres: www.666JasoN.deviantart.com Tytuł: Kocham Cię Kitty ;* Kiedy:wtorek, 20 marca 2007 Czas: 16:37:35 komentarze [8] y? Taaa, nowa xD Bo to przez Kitty! To Ona mnie zmusza! *wskazuje palcem* Ach. I nie myślcie, że notka jest śmieszna... O nie! Co to to nie! xP Ale i tak kocham Kitty, Indrę, Carinkę, Viki, Cleany, Chrupciuchę, Lizzy, resztę Wariatów... No. To chyba wszyscy... Taaa. A teraz notka! ^^ _____________________________________________________________ Remus: y? Lilka: No chodź! [ciągnie za szatę] Remus: *JEBUDU!* Au -_-‘ Lilka: Ups? :D Remus: Nie. Nie przejmuj się moim losem. A Wy [wskazuje na pozostałych] nie pomagajcie mi. Nie! Tak sobie poleżę… James: Dobra! Idziemy xD Wszyscy wychodzą Remus: Świnie! Phi! [zrywa się i biegnie za resztą] James: Wiedziałem =.=’ Remus: Ke? Lilka: Sza! Patrzzzz James: Nie sycz xP Lilka: Uhm. PatRZ! [wskazuje coś małego i dziwnego] To, to coś przyjechało dzisiaj z Akademii Magii Beauxbatons. [cicho mówi] Remus: Skąd? Lilka: Z Akademii Magii Beauxbatons. Glizdek: [wyraźnie zachwycony] Skąd?! Lilka: AKADEMII MAGII BEAUXBATONS!! [wrzeszczy na cały głos] Syrek: A to my mamy się nie drzeć, tak? Lilka: yhh Dumbledore: Kto tam?! Glizdek: Panie psorze! Panie psorze! Dumbledore: Tak? [Oo] Glizdek: Bo wie pan… [zagaduje i odciąga od reszty] James: Ty! [szturcha Syrka] Ja wiedziałem, że Peter jest na tyle inteligentny by mówić, ale nie na tyle by zagadać dyra! Syrek: *gleba* Fakt Remus: *gleba razy 2* To Wy nie wiedzieliście, że… Że Peter ma dość duże IQ? James: No… Wiedziałem! Ma 20, nie? Lilka: TVN się Wam udziela -_-‘ James: TV… co? „To coś z Akademii”: [zachodzi od tyłu] BU! xD Lilka: Aaaa! [rzuca się w ramiona Jamesa z pazurami] Broń mnie przed gadem! BROŃ! [wbija paznokcie w twarz] Narrator: Jezu, dobrze, że to kaskader! James: y? Ke? James 2 – kaskader: No zastępuję Cię… James: *gleba* Remus: To Ty nie wiedziałeś? „To coś z Akademii”: Zonk? James: Wypad! To moja dziewczyna! [wyrzuca kaskadera] No, Lilka… Może pójdziemy do mnie? [puszcza oko] Glizdek: [wraca] Taak. Dumbledore, powiedział, że to jest Kitty. Siostra Jamesa. Kitty: A który to James? [mówi słodkim głosikiem] James: Nie! Ja się jej wyrzekam… Kitty: Ale nie możesz mój braciszku. [przytula się do brata] Lilka: To Ty masz siostrę?! oO Syrek i Remus: *gleby* Narrator: Co za idiota pisze scenariusz? -_-‘ Żeby takie coś TUTAJ dać… Kitty: yyy… Nie lubicie mnie?! [oczy KwB] Narrator: Ales nie! Bidne dzieciątecko! [daje lizaka w kształcie Narratora] Kitty: Eeee… Dzięki [klepie w plecy] Narrator: Ekchu… Ekchu… Nie ma sprawy malutka. James: Ty jesteś naprawdę moją siostrą? Kitty: Pewno, ramolu -_-‘ James: Tak! To Ona jest moją siostrą! Syrek: Ale ja w to i tak nie wierzę! Domagam się testów DNA! Kitty: A ja kremu pod oczy… Lilka: Taak, wiadomo. Ktoś przyszedł to i o Lilce zapomnieli. [mruczy do siebie] Ależ jasne, jasne! I tak Ci wsadzę łeb w sedes smarkulo! [dalej mruczy] Remus: [nad ramieniem Lilki] Możesz powtórzyć ostatnie słowo? :D Lilka: *gleba* Debil! Remus: Phi! [odchodzi od Lilki] A ona mówi, że Cię nie lubi! [mówi do Kitty] Kitty: ? Lilka: Kłamie! [pokazuje język] Wchodzi Lizzy Lizzy: [biegnie do brata] Syyyy [potyka się i leci do przodu] yyy…! Aaaa! *JEBUDU* Ała… ;____; Syrek: I tak Cię nie kocham! Lizzy: [wstaje i otrzepuje szatę] To nie! Przysłała Ci coś matka? Syrek: Tak. Lizzy: CO!? [robi wielkie oczy] Syrek: y? Mózg do transplantacji… James: *gleba* Lizzy: *gleba* Narrator: *gleba ze śmiechu* Buahahaha xD Lizzy: [z podłogi] To nie było śmieszne! Remus: Wcale. Lizzy: No! A teraz postanowienie. Notki postaram się by były częściej, ale pod warunkiem, że będą krótsze ;D Co Wy na to moi kochani czytacze? ;* Tytuł: Yyyy... Bez tematu, ale brawa dla mnie! W końcu się odważyłem xD Kiedy:piątek, 23 lutego 2007 Czas: 19:34:40 komentarze [6] A więc tak... Dzisiaj wychodzi nowy numer Waszego "ulubionego" rocznika, pt. "Jak to jest, kiedy się nie jest?" xDD Zapraszam do czytania, choć w sumie, komu się będzie chciało? ;] _____________________________________________________________ - No… Nie jest tak źle… - Powiedział rozmarzonym głosem Remus – Mogło być gorzej. - Żartujesz?! Przecież nie ma gorszego planu od tego! Chłopie… CO?! … - Syriusz urwał bo James szturchał go w bok pokazując mu jakieś Ślizgona. Owy Ślizgom był przysadzisty, miał haczykowaty nos i jak na pierwsze spojrzenie przetłuszczone włosy - … Łaaaa…. Fajnie! Może pójdziemy do niego i się przedstawimy? – Syriusz puścił oko do James’a. Po chwili byli w połowie Wielkiej Sali i doganiali chłopaka z haczykowatym nosem wyciągając powoli różdżki - Ej Ty! Ślizgonie! – wrzasnął James Chłopak zatrzymał się… - Co? – rzucił od niechcenia – Przepraszam, ale nie mam czasu! – odwrócił się na pięcie ze zmieszaną miną na widok dwóch różdżek celujących w jego twarz - Ale zaczekaj… My w dobrych kontaktach! – Widząc, że Ślizgom chce uciec rzucił zaklęcie – Petrificus Totalus! – Chłopak runął jak długi na ziemię… - No… Wreszcie… - powiedział oschle James – Czemu nie chciałeś za nami poczekać? Syriusz mruknął przeciwzaklęcie i chłopiec dźwignął się na nogi - Wybaczcie, ale naprawdę nie mam czasu… - Skierował rękę do kieszeni szaty - A dowiemy się chociaż jak masz na imię? – Do rozmowy dołączył się Peter - Severus Snape – Rzekł z godnością Severus - A będzie Ci pasowało jak będziemy się do Ciebie odnosili Smarkerus? – James wyszczerzył zęby - Jak? Drętwota! – rzucił wyniośle Snake - Protego! – w ostatniej chwili uwolnił się James - Nieładnie napadać mojego przyjaciela z zaskoczenia… Nieładnie… Popamiętasz mnie… - FURNUCULUS!. A to dopiero początek! Popamiętasz nas i ja Ci to obiecuje… A teraz żegnam. Snape uciekł z Wielkiej Sali obrośnięty grzybami… - Och! Co on wam zrobił?! – podeszła Lily Evans - Lilko nie czepiaj się… Wybacz. My już idziemy. Pa – wyszli… James i reszta weszli do Pokoju Wspólnego i usiedli na nowych fotelach przy kominku… - Ach… - Powiedział rozmarzony James- A to dopiero początek roku… - A co z tym Zakazanym Lasem? – kto rzucił temat - Właśnie… Kiedy się wybieramy? Może dzisiaj w nocy? - M…. Okej… Mnie to pasi… Tylko jak się wymkniemy ze szkoły niespostrzeżenie przez woźnego? - E… Wiem! – James poderwał się z krzesła – Mam po ojcu starą pelerynę… a dokładniej Pelerynę Niewidkę! - Uau! James! Czemu nie powiedziałeś nam tego?! – powiedział nachmurzony Syriusz - No wiesz… Nie pytaliście - ^^ W nocy, a dokładniej koło 3 nad ranem wszyscy (James, Syriusz, Remus i Peter) umówili się przy kominku Pokoju Wspólnego. Peter oczywiście się spóźnił, ale mimo wszystko był… - No to idziemy! – James naciągnął na wszystkich pelerynę i wyszli z PW Szli dobre piętnaście minut do frontowych drzwi i wreszcie… Znaleźli się na zamglonych błoniach (była mgła ^_^). Widzieli chatkę gajowej Hogwartu, miała o dziwo jeszcze zapalone światła w domku i dymiło się z komina… Czyżby jeszcze nie spała? Przeszli cicho obok jej chatki i znaleźli się przy wejściu do Zakazanego Lasu. James ściągnął z nich pelerynę i weszli do Lasu… - Proponuję się rozdzielić… Jeżeli cos się stanie wystrzeliwać z różdżek czerwone promienie… Jeśli coś napotkacie ciekawego zielone. My po chwili przybędziemy… Ok.? Ja idę z Syriuszem, a Remus z Peterem… Ok.? - Dobra… Rozeszli się. James i Syriusz chodząc po lesie trafiali na różne gałęzie, krzaki… Szli przez jakiś czas w milczeniu gdy nagle Syriusz wypalił: - James, a co będzie jak np. Dippet nas złapie? - M… No nie wiem… Może nas nawet wyrzucić ze szkoły. – Powiedział ucieszony pytaniem James. - A myślałem, że coś gorszego – dodał z ironią w głosie Syriusz - Ech, nudy… - zauważył szorstko James - Straszne! – powiedział Syriusz i przewrócił się o korzeń – Szlag by trafił to wszystko! Diffindo! - Weź przestań bo i mnie potniesz ciemnoto! Chciałbym spotkać wilkołaka i zabrać mu trochę futra. Wiesz do czego? - Nie, powiedz mi! - Chce sporządzić eliksir zamieniający by zmienić w coś Smarka. W co jeszcze nie wiem, ale to konieczne. W tym momencie z lasu dało się widzieć czerwone iskry, które któryś z drugiej ekipy wystrzelił. - O żesz Ty! – wrzasnął James - Zrywka! Lecimy tam! Pobiegli w stronę czerwonych iskier i zatrzymali się przed czymś co wyglądało jak włochata poduszka. - Eeee… Co to? – powiedział z niesmakiem Syriusz - No, to jest… - zawahał się Peter – E… No dobra, bez owijania w bawełnę. To jest nasz kochany Remus, którego ugryzł wilkołak… - Jaaaa! Naprawdę?! – Syriusz podszedł bliżej - Tak – powiedział krótko Pettigrew. - Nie wierze! – oznajmił James. – Poczekajmy tu z nim do jutra… - Ok. – powiedzieli zgodnie Peter i Syriusz Nad ranem kiedy księżyc zaszedł Remus obudził się już bez futra, ale także bez ciuchów. Wstał, kryjąc przyrodzenie. - Eeee, Remus, może chcesz jakieś majtki, koszulkę? – Stwierdził James z wyrazem rozbawienia na twarzy. - Jak masz to daj. – James zrobił dwa ruchy różdżką i już zmaterializował pełne Hogwarckie ubranie przed Remusem – Dzięki przyjacielu… - Ależ to drobiazg, ale w zamian chce pożyczyć od Ciebie trochę futra przy następnej pełni. - A do czego Ci jest potrzebne futro wilkołaka?! – spytał ciekaw Remus, kiedy kierowali się w stronę szkoły. - A nie powiem, dowiesz się kiedyś… - oznajmił James mrugając do Syriusza - A już wiem! – skapnął się Peter - Chcesz się pochwalić spotkaniem z wilkołakiem! - Aleś Ty głupi Peter… Powiem Wam dopiero w przyszłym tygodniu. Przy wylocie z Zakazanego Lasu założyli pelerynę niewidkę. Gdy wrócili do szkoły natknęli się na Filcha, ale nie mógł ich widzieć... - Gdzie są te cholerne smarki?! Gdzie?! – klął cicho pod nosem Filch Postanowili go podejść i wystraszyć. -Daj to Peter, i to… I to też… I to… Ale będzie jatka – rozpromieniony James materializował wszystko różdżką w krzakach.- A teraz połączymy to i to i razem będzie ładne i wypuszczamy! Uwaga! Filch stanął jak wryty. - Nie… To niemożliwe! To nie tak! – Nagle spadły mu gacie ukazując piękne szare jak papier toaletowy brudne gacie – A tam, bez spodni wyglądam lepiej w walce… - Nagle śwwwwiist i ŁUP! - Osz Ty gadzie! – Turlając się zahaczył majtkami o drut i… i zatrzymał się w miejscu, a potwór z ciastoliny runął na ziemię w akompaniamencie huków i trzasków. - Uuuups – Krzyknęli wszyscy. – Zwijamy się chłopcy. – Syknął James – Sorry Filch, ale zostawiłem zepsuty kran do naprawienia! – Uciekli. W Pokoju Wspólnym Gryfonów zdjęli dopiero Pelerynę Niewidkę. - O żesz Ty James! Zatłukę Cię… - Snujesz mętne groźby. – Powiedział ze śmiechem na twarzy James – I tak mnie nie uderzysz bo jam Twym przyjacielem! - Nienawidzę Cię… - Wiem i dlatego Cię wkurzam - Dobra dość! – Zakończył spór Remus – Idziemy spać, a jutro… Jutro idziemy do kuchni po zapasy i Filchowi popsuć humor… Co Wy na to? - Dobra! - OK - Jestem za, a nawet przeciw! Tak więc wszyscy poszli spać do swojego dormitorium… Wcześniej jednak zaglądnęli do sypialni Lily i zrobili małą zadymę… - Pssst… Wejdźmy do Lily i wystrzelmy ognie Filibustera! - :O! Suuuuper James - Idę po precelki… - Mruknął Peter - Weź mi czerwone majtki w zielone ciapki bordo! - Taaaa, a mnie piżamę z „Morderstwa Jelenia”, ok.? - Pff… - Syknął James – Accio fajerwerki! A teraz je wystrzelimy, ale najpierw… Accio Peleryna Niewidka! – Założyli ją na siebie i James wypowiedział zaklęcie - Może to i głupie, ale, trzeba z czegoś żyć… I KONIEC! Nowego Rogasia macie na dole \/ Uwaga, uwaga! A teraz zmiana xD Kończę, z tzw. durnym opowiadaniem i biorę przykład z Wariatów moich kochanych :* James: Witamy, witamy… Chcielibyśmy powitać Państwa w nowym roku szkolnym, tfu! W Nowym Roku w dniu Jubileuszu? Jeeezu… -.-‘ Co ja plotę? Przecież nowy rok jest za dwa tygodnie? Syrek: No to przecież oczywiste, normalne, święta, święta i przed świętami! Glizdek: A wiecie? To chyba będzie świąteczna notka, coś mi przeczucie mówi, ale nie warto brać tego do serducha xD Syrek: Gdyby kózka nie skakała - to z czekolady :D Remus: Eeeeeee… Bo, tego… No, bo… Bo ja mam kisiel! Kitty mi przywiozła, jak była w Mugolskim Centrum Handlowym, i zostawiła… Tyle, że ja nie mam woody! Lilka: *schodzi ze schodów i potyka się* *JEBUDU* Ałaaaa…! ;____; Ktoś chciał lody?! James: Nie lody, tylko wody! Bo Remus ma kisiel -.-‘ Ale Remus, teraz tu chodzi o to czy to jest kisiel truskawkowy, waniliowy, a może budyń! Remus: A to tu się o markę rozchodzi?! o_O Glizdek: Nie no, co Ty… Gupi czy z policji? James: Eeeeeee, ja tam bym wybrał bramkę numer trzy, ale w Twoim przypadku… xP Remus: Bosz, co to się dzieje! Strach pomyśleć, a tak właściwie to musimy sobie chyba rozdać prezenty, nie? Narrator: Kiedyś trzeba… Glizdek: Aaaa! *strach w oczach* To my mamy narratora? O_o Narrator: Nie, ducha babci Eugenii Syrek: Babcia? Babciu, czy to Ty? *tyka różdżką* Nieeee, to zjawa! xD James: Toż to widać, że to duch chomika! Syrek: Eeeee… Tjaaaa Glizdek: Od dziś zmieniam imię! Mówcie mi Kapiszon! Remus: Dobrze Glizdusiu xP Glizdek: KAPISZON cholera jasna! Lilka: Łiiiii *rzuca się z okna* Ale fajnie! Narrator: Proponowałbym jednak by pójść po nią, no chyba, że chcecie stracić osobę z tego „timu”… James: Fakt, faktem. Kapiszonie? Glizdek: Ke? James: Leć po nią! [wyrzuca przez okno] Tylko ZŁAAP! Glizdek: Gupi jesteś! Ja się boje! Syrek: Czego? Przecież tam na dole jest ziemia… [pokazuje placek ziemi pośród śniegu] Widzisz? Glizdek: OMFG! Toż to brudne jest! James: Wiesz… W sumie nie gorzej niż Ty. Glizdek: Bardzo śmieszne! Syrek: No to chodźta do kuchni [wychodzą z dormitorium] Glizdek: *JEBUDU* Nic mi nie jest! Po krótkiej chwili: James: Boże, z Wami to naprawdę jest ciężko… Żeby 3,5 godziny schodzić 14 pięter?! oO Syrek: No ba! Przecież najpierw musiałeś iść do kibla, potem ja musiałem, a na koniec Remus się wypierdzielił na schodach xD Remus: No tak, Ciebie to śmieszy, a mnie? Mnie boli głowa lekko… [trzyma resztki nosa w rękach] Syrek: Tyy… Ty lubisz krew? Remus: Nie, a bo co? Syrek: A bo coś czerwonego Ci ścieka xP Remus: omgf… -_-‘ Głupi jesteś, żeby mi nic nie powiedzieć! James: Ale wiesz… W sumie mogłeś się obejrzeć za siebie. [wszyscy patrzą za Remusa i widzą rzeczkę krwi] Remus: No taaak… Wiedziałem, że to się tak skończy. Syrek: No ale wiesz. W sumie lepiej wyglądasz bez nosa. Dodaje Ci to sexapelu xD Remus: Mówisz? [ogląda się w lusterku] Może faktycznie? James: Taaaa… Po prostu pięknie, a teraz chodź, bo nam zamkną kuchnię [ciągnie za rękę] Syrek: A tak w ogóle… Nie widzieliście Glizdka? Chórek: Nieeee [śpiewa donośnym altem i basem] James: Eeeee…? oO Narrator: To tak dla podkręcenia klimatu xP James: Ach tak. No cóż, mnie to pasi Syrek: A mnie rajcuje! Remus: A mnie tak sobie… Narrator: To masz co innego [rzuca coś Remusowi] Remus: A co to? Łaał, niespodzianka! *BUM* Naprawdę… Fajna… -_-‘ James: [na ziemi] Buahaahaha, dał się wrobić! Co za idiota! xD Remus: Nie, no przegiąłeś pałkę… [idzie sobie] Nie kocham Cię już! James: oO [zonk] Syrek: O Lol, to tu chyba bigamia występowała… James: Nie! Nieprawda! Kłamiesz! xP Syrek: Remus! Jezus Cię opętał! [rzuca na ścianę] Remus: Jeeny! Niee! Naprawdę? [zaczyna płakać] Narrator: Niestety… Miałem Ci nic nie mówić, ale to oni się wygadali! Remus: Dobrze, że oni, bo Ciebie nie lubię ;] James: To nas lubisz? oO Remus: No raczej? oO [wchodzi Lilka] Lilka: No. Znalazłam was wreszcie. Chcę Wam coś pokazać… A co, to będziecie musieli poczekać do następnej części! Buziacze ;* Tytuł: Notka... Kiedy:piątek, 5 stycznia 2007 Czas: 12:41:00 komentarze [3] ... się pisze xP Tytuł: Bidul Kiedy:piątek, 20 października 2006 Czas: 14:12:09 komentarze [10] "Normalnie porzucili mnie... xP Beszczele" <== Cytat z blogu Indrusi :* Dom dziecka mnie czekał, skandal... xD Tytuł: Powrót Kiedy:poniedziałek, 31 lipica 2006 Czas: 19:57:37 komentarze [10] Tytuł: Koniec... Kiedy:czwartek, 11 maja 2006 Czas: 19:50:26 komentarze [7] Prawdopodobnie to już koniec bloga... Cóż, mogę rzec? Niestety, to prawda ;( Żegnajcie? Tytuł: -.-' Kiedy:poniedziałek, 20 lutego 2006 Czas: 10:18:17 komentarze [5] Szlag by trafił to wszystko! ;/ Notki nie będzie i... Potrzymam Was w niepewności xD |
|||
![]() |
||||